Miesiąc do wyjazdu, akademik jest, miejsce na uczelni jest, papiery wysłane, zostały tylko jakieś pierdoły, no i oczywiście robota. Powinnam latać osikana z radości, a tu lipa. Chociaż nie, nie mogę powiedzieć, że się nie cieszę, cieszę się ogromnie i z jednej strony aż mnie wewnątrz nosi, że już zaraz sobie wyjadę, a z drugiej aż mi się wszystko skręca w środku. Nie, podróż to nie problem, to po prostu będzie chwila stresu, żeby ogarnąć się na lotnisku i później na dworcu, nic wielkiego. Najgorsze to zostawić tu tych wszystkich ludzi. Najchętniej zapakowałabym Was wszystkich do jakiegoś Boeinga czy innego Jeta, żeby zabrać Was do tego mojego małego walijskiego raju. No właśnie, nie chcę nawet myśleć co się będzie działo na lotnisku, już czuję się rozdarta pomiędzy tym co tu zostanie, a tym co na mnie tam czeka. Ale to przecież był mój pomysł, moje plany, moja przyszłość. Szkoda tylko, że nie ma w niej możliwości zatrzymania Was przy sobie. Od rozstania z K. miałam być wredną, zimną suką. Nie angażować się w nic ani w nikogo. W żadne nowe znajomości, starych nie pogłębiać ani odnawiać. Bo po co? Żeby było jeszcze trudniej wyjechać? Już rozstanie z rodzicami i Młodą porządnie da mi po dupie. Ale jestem za miękka, ale chyba Księżniczki już tak mają. Czy żałuję? Nigdy. Bycia Księżniczką nigdy się nie żałuje, nawet jeśli masz być Księżniczką tylko dla jednej osoby to warto. Zawsze. Szkoda tylko, że bycie Księżniczką nie zwalnia z konsekwencji tego co się robi. Nieważne. Zostawiać Was tu, to jak zostawić kawałek siebie. Serducho mnie boli, że niektórych z was nie będę widziała po kilka miesięcy, albo i dłużej...
Nie wiem czy można się psychicznie przygotować do takiego wyjazdu, jeśli tak, to mi się to nie udało. Ale jestem Księżniczką prawda? Kto ma dać rade jak nie ja?
Będę za Wami przecholernie tęsknić, właściwie to już tęsknię, chyba tak trochę na zapas. Ale zanim to wszystko nastąpi, muszę jak najwięcej uporządkować tu na miejscu. To co trzeba pozamykać, inne rzeczy powyjaśniać.
Meh... Chyba niczego tak nienawidzę jak pożegnań. Tym razem czuję, że sama sobie zabieram szczęście, które mi dajecie. Najgorsze byłoby żałować, tego się boję.
'I pamiętaj, nieważne czy podejmujesz najlepszą czy najgorszą decyzję. Ważne, że podejmujesz SWOJĄ decyzję.'
No tak, to wydaje się być proste. Mimo to bycie dorosłą Księżniczką potrafi być trudne, jednak nie ma co narzekać, przecież poza kilkoma trudnymi decyzjami jest cudownie, najważniejsze, żeby tak pozostało.